proaktywnie.pl

Wybór jest twoją siłą!

Nie jesteś zalogowany.

#1 2010-01-02 20:12:27

may
PROaktywny ;)
Zarejestrowany: 2008-05-04
Posty: 306

Ładowanie akumulatorów

W tym roku mam zamiar przede wszystkim zadbać o siebie. 26-latka powinna czuć się lepiej i mieć więcej energii niż ja mam. I tak będzie smile A dzięki zdobytej w ten sposób energii mam nadzieję szybciej, skuteczniej i z większą przyjemnością realizować pozostałe plany i marzenia.

Postanowiłam trochę inaczej zaplanować ten rok, niż pozostałe. Do stycznia 2011 mam zamiar wprowadzić 12 zdrowych nawyków, których teraz nie mam. Po jednym w każdym miesiącu. To nie znaczy, że nie mogę się zabrać za inne wcześniej, ale jeden zawsze będzie priorytetowy i nie pozwolę sobie na zrezygnowanie z niego. Ponieważ nie mogłam się zdecydować, jak je rozplanować, ostatecznie kolejnść jest losowa.

Styczeń: miesiąc bez słodyczy i słodzonych napojów
Luty: miesiąc bez jedzenia na mieście (dobrze, że najkrótszy wink)
Marzec: wyleczyć wszystkie ząbki a potem bardzo o nie dbać (nitka dentystyczna wreszcie regularnie!)
Kwiecień: będę regularnie dbać o swój wygląd, używać kosmetyków pielęgnacyjnych tak często, jak producent zaleca, a nie jak mi się przypomni, ułożę odpowiedni harmonogram smile i będę go przestrzegać (to będzie bardzo sympatyczny miesiąc smile)
Maj: będę codziennie korzystać z technik reaksacyjnych
Czerwiec: będę chodzić po schodach, zamiast jeździć windą
Lipiec: codziennie na śniadanie w pracy zjem jogurt z muesli. Podobno rewelacyjnie działa na wszystko - sprawdzę smile
Sierpień: będę ćwiczyć codziennie w domu 30 min lub chodzić na piechotę do pracy
Wrzesień: wciągnę mojego chłopaka we wspólne treningi i regularne, długie spacery
Październik: będę zapisywać, co jem i liczyć kalorie. Jeżeli do października wciąż będę ważyła za dużo, to ograniczę je do 1500
Listopad: codziennie będę jadła sałatkę zamiast jednego posiłku
Grudzień: będę zawsze przygotowywać jedzenie do pracy w domu, zamiast je kupować.

Ty tylko nawyki do wyrobienia, nie powinny zająć dużo czasu smile Dlatego w pozostałym będę kontynuować wszystko, co było dla mnie ważne w zeszłym roku:
1. Dalej będę się intensywnie uczyła japońskiego, regularnie powtarzała, żeby nie stracić tego, czego się nauczyłam i regularnie przygotowywała się na lektorat, żeby nie denerwować się zaległościami.
2. Będę oszczędzać i zarabiać ile się da. Bedę się cały czas zastanawiać, jak to robić lepiej i szybciej.
3. Będę podtrzymywać kontakt z przyjaciółmi.
4. Będę dbać, żeby wyjątkowe dni w roku były wyjątkowe. Dwa tygodnie przed każdym wydarzeniem - burza mózgów, a potem - do realizacji smile Najbliższy cel - urodziny mojej siostry, jeszcze w styczniu.
5. Moje "narzędzia do planowania" i całe moje GTD będzie działało, będzie aktualne i będzie spłniało swoją funkcję. Będę notować wszystkie sprawy, notes i długopis będę miała zawsze przy sobie. Raz w tygodniu będę robić wydruk zadać i nosić go zawsze przy sobie, na wypadek, gdyby znalazła się nudna, wolna chwila.
6. Dużo zmienię w swojej pracy - będę pracować dokładnie, doprowadzać sprawy w miarę możliwości od razu do końca (tą zasadę spróbuję wprowadzić też w prywatnym życiu). Nie będę się bać ludzi - muszę się bardziej przejmować swoją odpowiedzialnością za pracę i skutecznością, niż obawami, że ktoś mi odmówi. W ogóle, ponieważ w pracy nie jest mi już tak dobrze jak było, przestanę się w nią angażować emocjonalnie. To może mi wyjść tylko na plus, bo emocje, które z niej czerpię, są zbyt często negatywne.

To nie jest zamknięta lista. Będą się z pewnością pojawiały nowe pomysły. Nie mam nic przeciwko nim smile W tym roku mam być zdrowa i szczęśliwa. Będę spełniać marzenia i cieszyć się każdym dniem. Dla odmiany to będzie najważniejsze smile

Wprowadzę trzy nowe metody, które, mam nadzieję, pomogą mi w tym:
- doprowadzać sprawy do końca
- planować
- przy każdym dużym projekcie najpierw porządnie przemyśleć, jak osiągnąć cel najszybciej, najprościej i najprzyjemniej. Myśleć kreatywnie i nieograniczać się smile

Offline

 

#2 2010-01-02 22:24:11

deon
Administrator
Od: Warszawa
Zarejestrowany: 2007-11-17
Posty: 996
Serwis

Re: Ładowanie akumulatorów

@May: Dobry duchu tego forum! smile

Co do stycznia. U mnie podziałało wlewanie w siebie litrów wody (pewnie musisz wziąć poprawkę ile tych litrów będzie u Ciebie). Nie mogłem odstawić coli (uzależnia cholerstwo), ale jak sobie przez tydzień piłem wodę dużo bardziej niż jej potrzebowałem zadziałało mega. No i obowiązkowa zielona herbata z opuncją oczywiście wink.

Witam w Nowym Roku!


Go! Cabbage go! Just do it!

Offline

 

#3 2010-01-06 19:58:27

Daszek
PROaktywny ;)
Od: Katowice
Zarejestrowany: 2008-01-28
Posty: 117

Re: Ładowanie akumulatorów

@May:  świetny pomysł z wypracowaniem zdrowych nawyków.
Jeśli chodzi o sierpień i ćwiczenia w domu, to mogę Ci polecić wszelkie zestawy ćwiczeń na płytkach, które ukazują się w gazetach sportowych i o zdrowiu (nie wiem, czy mogę tu podać tytuły tongue). Ja z nimi ćwiczę i wprost je uwielbiam. Przyjemne, nie zabierają dużo czasu, a wzmacniają i mięśnie i kondycję. A jogurt z musli to też pychota smile
W zasadzie będziesz miała bardzo przyjemny ten rok big_smile

Powodzenia!


...don't lose your grip on the dreams of the past, you must fight just to keep them alive...

Offline

 

#4 2010-01-11 00:19:22

may
PROaktywny ;)
Zarejestrowany: 2008-05-04
Posty: 306

Re: Ładowanie akumulatorów

Daszek napisał:

W zasadzie będziesz miała bardzo przyjemny ten rok big_smile

Dzięki za uświadomienie mi tego, masz rację smile Nie myślałam w ten sposób, a przecież o to właśnie mi chodziło - żeby w tym roku było przyjemnie, żeby się bawić i wszystko robić z własnej woli (dla odmiany od poprzednich lat, kiedy czułam straszną presję z zewnątrz) i z przyjemnością.

Daszek napisał:

Jeśli chodzi o sierpień i ćwiczenia w domu, to mogę Ci polecić wszelkie zestawy ćwiczeń na płytkach, które ukazują się w gazetach sportowych i o zdrowiu (nie wiem, czy mogę tu podać tytuły tongue). Ja z nimi ćwiczę i wprost je uwielbiam.

Tytuły możesz mi podesłać, zwłaszcza jeśli jakąś płytkę szczególnie polecasz, zdobędę sobie. Pomysł jest dobry, kiedyś też korzystałam z kilku takich zestawów, dobrze, że mi o tym przypomniałaś, bo rzeczywiście zdawało egzamin. Pomimo strasznych zakwasów to był chyba mój najdłużej utrzymany program treningowy wink
W ogóle dzięki za twój wpis, naprawdę bardzo mi poprawił humor i motywację smile

A wracając do dziennika - jestem przeziębiona, znów. Tydzień przeleżałam na zwolnieniu, na początku odpoczywając (będzie mi tego brakowało), ale dość szybko postanowiłam nie tracić tego czasu i jednak porobić coś pożytecznego, co nie koliduje z wygrzewaniem się, piciem herbaty z miodem i cytryną i łykaniem tabletek. Nadrobiłam zaległości mailowe od października zeszłego roku, zaczęłam porządki na dysku, a przede wszystkim - z czego jestem naprawdę dumna smile - powtórzyłam sobie znaki z połowy podręcznika (a to dla mnie, zresztą chyba dla większości uczących się japońskiego, najmniej przyjemna sprawa). Miałam sporo czasu na myślenie jak to robić najskuteczniej i najmniejszym wysiłkiem i przypomniała mi się myśl z zeszłego roku - bardzo odkrywcza wink - żeby nie zapominać, co działało i używać tego dalej. Dlatego zrobiłam sobie fiszki, bo przy matmie naprawdę działały.

Teraz tylko muszę systematycznie powtarzać. Od czasu do czasu jeszcze mnie złości, że przecież uczyłam się tego wszystkiego, poświęciłam tyle czasu, a teraz nic nie pamiętam. Ale na szczęście na to też już kiedyś wymyśliłam sposób. Polecam każdemu, kogo przy powtarzaniu też wkurza, że nic nie może sobie przypomnieć wink Przestałam nazywać powtórki powtórkami. Powiedziałam sobie, że żeby się czegoś nauczyć, trzeba się tego uczyć przynajmnij 5 razy. Od kiedy to się nie nazywa powtórki, tylko kolejne "nauki", już się nie denerwuję, że zamiast sobie powtarzać, czyli przypominać, muszę się uczyć jeszcze raz smile Dziwne, ale naprawdę pomaga.

Postanowienie styczniowe - już wiem, jaki mam problem. Nie wiem, jak go rozwiązać. Nie chodzi o to, że mam za dużą ochotę na słodycze. Mam dużą, ale potrafię ją oszukać, np. owocami, kawą albo moim ukochanym koncentratem pomidorowym wink Problem jest z asertywnością. Scenka jest taka: ktoś mnie częstuje czekoladą. Widzę, że chce być miły, chce mi poprawić humor, robi to specjalnie dla mnie. Jak odmówię, będzie mu przykro. Więc zjadam i udaję, że się cieszę, chociaż się złoszczę, że popsułam postanowienie. Totalne zero asertywności. W takim właśnie momencie już raz złamałam zasadę.
Ale przynajmniej wiem, że to nie znaczy, że mogę łamać ją dalej.

Dalej jestem chorawa, ale jutro już trzeba iść do pracy sad

Offline

 

#5 2010-01-26 21:48:46

may
PROaktywny ;)
Zarejestrowany: 2008-05-04
Posty: 306

Re: Ładowanie akumulatorów

Długo mnie nie było. To źle. Problem nr 1 do rozwiązania.
Problem nr 2 - styczeń nie wyszedł. Całkowicie złamałam się w czasie urodzin mojej siostry. Nie ma nic złego w zjedzeniu kawałka tortu w urodziny siostry, ale: 1) starczyłby jeden 2) styczeń miał być testem, eksperymentem, którego nie zdałam. Oszukiwałam (jadłam słodkie śniadania i kolacje, strasznie często, typu chleb z miodem albo serki homogenizowane, więc nic dziwnego, że nie czułam potrzeby jedzenia czekoladek hmm), zapominałam (ile to razy przypominałam sobie, że mam odłożyć ciastko, jak bylo 5 mm od moich ust wink) i całkowicie nie umiałam odmawiać, łatwo dawałam się częstować. Ten opis może wyglądać, jakbym przez miesiąc tylko wciskała w siebie cukier - to nie tak, to tylko opis kilku przypadków złamania się, ale MIAŁO ICH NIE BYĆ WCALE przez ten 1 miesiąc. Zeruję licznik i zaczynam odliczanie miesiąca jeszcze raz. Pokryje się z postanowieniem na luty, ale trudno. I zwracam uwagę (sobie smile), że taka sytuacja ma się nie powtórzyć (bo inaczej grudzień będzie miesiącem odmawiania sobie wszystkiego hmm

Offline

 

#6 2010-01-29 15:43:44

may
PROaktywny ;)
Zarejestrowany: 2008-05-04
Posty: 306

Re: Ładowanie akumulatorów

Koniec stycznia. Czas podsumowania. Pod wieloma względami był to udany miesiąc. Dużo zrobiłam, nauczyłam się nowych rzeczy (zwłaszcza w pracy), podreperowałam stan oszczędności. Ale dopiero pod koniec miesiąca uświadomiłam sobie, że nie o to chodziło. Miało być ładowanie akumulatorów, a u mnie ciągle jest eksploatowanie ich. Staram się zrobić w ciągu dnia jak najwięcej, nie marnuję nawet chwilki, a nie mam już czasu ani chęci, żeby zrobić sobie dobry, zdrowy obiad/poćwiczyć/wyspać się, a czasem wieczorem nie chce mi się nawet zmyć makijażu hmm

Dlatego zaczęłam sobie powtarzać, że teraz ja przede wszystkim. Mój czas ma być przeznaczany na mnie wink Od "fizycznej" strony, czyli tego, co zwykle określa się "dbaniem o siebie". Jeszcze o tym zapominam, jeszcze inne rzeczy wydają się ważniejsze, ale pracuję nad tym, żeby przerobić priorytety... Zobaczymy, jak pójdzie w lutym.

Offline

 

#7 2010-01-31 00:09:07

may
PROaktywny ;)
Zarejestrowany: 2008-05-04
Posty: 306

Re: Ładowanie akumulatorów

Mam dzisiaj fantastyczne samopoczucie. Czuję, że to był bardzo udany dzień, jestem z siebie zadowolona, a nawet nie czuję się za bardzo zmęczona. Mogłoby być tak codziennie smile Żeby tak mogło być, postanowiłam rozgryźć, skąd się ten świetny nastrój wziął. Wnioski: 1) dużo zrobiłam 2) to, co robię codziennie, jest fajne 3) wszystko, co robię, chcę, a nie muszę, robić. Czasem co najwyżej "powinnam", ale i tak przede wszystkim "chcę" smile

Dużo się uczyłam, trochę pracowałam. Spędziłam kilka godzin z siostrą, z którą się widujemy dość rzadko (bo nie częściej, niż raz w tygodniu). Pomogłam jej trochę z jej sprawami, co też dało mi sporą satysfakcję. Robiłam dziś bardzo różne rzeczy, więc było ciekawie, a nie nużąco. Oby tak dalej smile

Zdecydowałam też dziś, żeby wreszcie dopisać pozycję "poćwiczyć" do mojej listy rzeczy do zrobienia, z której wybieram codzienne zadania. Przy okazji zdałam sobie sprawę z takiego problemu:

Raz na jakiś czas wprowadzam do komputera całe moje "to do". Powstaje wtedy lista, która ma co najmniej 150 pozycji. Codziennie wybieram z niej kilka, realizuję i wykreślam (z czego to ostatnie jest najprzyjemniejsze wink) Fajnie jest widzieć, jak kolejne numerki znikają, a lista robi się coraz krótsza. Ale przez to mam opory przed dopisywaniem do niej kolejnych rzeczy, które się pojawiają na bieżąco. A to zaprzeczenie całej idei. Miewacie tak? Ciekawe, czy (a raczej: gdzie smile ) David Allen już opublikował rozwiązanie wink

Offline

 

#8 2010-02-14 22:39:13

may
PROaktywny ;)
Zarejestrowany: 2008-05-04
Posty: 306

Re: Ładowanie akumulatorów

Połowa lutego. Ciągle mam nie takie priorytety, jakie planowałam. Najlepiej dalej idzie mi odhaczanie kolejnych pozycji z mojej listy "do zrobienia", bo daje mi to najwięcej satysfakcji i poczucie, że sprawy idą do przodu. Gorzej z dbaniem o siebie - jest coraz gorzej, coraz później kładę się spać, piję coraz więcej kawy, polepszam sobie samopoczucie niezdrowym jedzeniem - bo chcę zrobić jak najwięcej. Na krótką metę jest to pozytywne, ale na bardzo krótką, bo zużywam za mocno swoje i tak niezbyt wielkie zasoby sad Pewnie jakaś lekka odmiana pracoholizmu, tylko związana z "prywatnymi" zadaniami, się u mnie zaczyna. Chcę to troszeczkę ustabilizować. Zanim zaczęłam ten wpis, nie miałam żadnego pomysłu, jak sobie z tym poradzić. I po raz kolejny się okazuje, jak fantastycznym narzędziem jest pisanie smile Chwilę temu pojawiło się kilka pomysłów - do wypróbowania:
1) Przygotować sobie jakieś przypomnienie, jaki jest mój cel na ten miesiąc - np. tapeta na pulpicie, żebym widziała go codziennie i nie zapominała (poza brakiem asertywności najczęstszą przyczyną łamania postanowień jest u mnie po prostu zapominanie o nich).
2) Dodać do mojej listy "do zrobienia" jak najwięcej pozycji związanych z dbaniem o siebie - żeby zmusić się do przeznaczania na to czasu.
3) Mam listę rzeczy, które powinnam robić codziennie, podzieloną na poranki i wieczory, ale często odpuszczam sobie sporo zwłaszcza z wieczornej części, bo jestem zmęczona i nic mi się już nie chce poza spaniem. Może udać się to zmienić poprzez przesunięcie sobie "wieczoru" na zaraz po pracy - najpierw ćwiczenia, kosmetyki, przygotowanie się na następny dzień w pracy, a dopiero później, jak będę jeszcze miała siły, mogę się zabrać za swoje sprawy do zrobienia.

Mam nadzieję, że się uda i pomoże. Macie jakieś inne pomysły, które mogłyby pomóc mi wprowadzić więcej równowagi w moim trybie życia?

Offline

 

#9 2010-02-22 14:04:05

may
PROaktywny ;)
Zarejestrowany: 2008-05-04
Posty: 306

Re: Ładowanie akumulatorów

Zaczęłam ćwiczyć. Najpierw oczywiście dostałam zadyszki po kilku minutach sad Ale wszystko w swoim czasie, wracanie do normalnej formy musi trochę zająć, po kilku latach obijania się. Za to teraz czuję się świetnie. Podoba mi się to uczucie, mam nadzieję, że będę je pamiętać, jak dopadną mnie największe zakwasy wink Teraz postaram się, żeby ćwiczenie rano weszło mi w nawyk, bo rzeczywiście jest to coś fantastycznego.

Offline

 

#10 2010-02-25 09:08:12

may
PROaktywny ;)
Zarejestrowany: 2008-05-04
Posty: 306

Re: Ładowanie akumulatorów

Bolą mnie mięśnie, ale nie wszystkie - już wiem, z którymi będzie największy problem, bo były najrzadziej używane. Zrobiłam sobie dzień przerwy, ale dziś wracam do ćwiczeń.

Odwiedziła mnie siostra, w naszym M2 zrobiło się więc trochę ciasno. Dlatego póki co skupiam się na takich rzeczach, które nie wymagają dobrych warunków do skoncentrowania się - nauka poszła na chwilę na bok, za to chcę ćwiczyć i troszeczkę ulepszać nasze miaszkanko.

I jeszcze jedno postanowienie: wczoraj po raz kolejny zapomniałam o umówionym spotkaniu. Koniec tego, zaczynam na poważnie i porządnie prowadzić kalendarz.

Offline

 

#11 2010-03-11 08:10:45

may
PROaktywny ;)
Zarejestrowany: 2008-05-04
Posty: 306

Re: Ładowanie akumulatorów

Kolejny miesiąc za nami, miesiąc z jednej strony dużych sukcesów, a z drugiej - miesiąc poruszania się ciągle nie tą drogą, którą miałam iść. Jestem cały czas w tym trybie, w który wbiłam się pod koniec zeszłego roku - bardzo dużo robię, przede wszystkim dużo się uczę, ale daleko mi do równowagi, którą chciałam w tym roku osiągnąć. Wiem, co jest temu winne - przyjemność "odhaczania" wykonanych punktów, "czyszczenia" listy. Przez to staram się zrobić codziennie jak najwięcej. A zamiast tego miałam przecież zdrowo się odżywiać, ruszać się, wysypiać i relaksować!

Jak zmienić podejście? Macie pomysły?

Jak zwykle, gdy zaczynam pisać, przychodzą mi do głowy rozwiązania do przetestowania smile CVhyba to jest największa zaleta tego miejsca. Opcja pierwsza - codzienne ćwiczenia wchodzą na listę. I będzie można je odhaczać. Opcja druga - spróbować przygotować i realizować stały plan dnia. To trudniejsza i wymagająca dłuższego przemyślenia sprawa. Nie wiem, kiedy się uda ją przemyśleć, bo znów mam ochotę zrobić coś z listy i to "odhaczyć" hmm

Offline

 

#12 2010-03-22 14:06:12

may
PROaktywny ;)
Zarejestrowany: 2008-05-04
Posty: 306

Re: Ładowanie akumulatorów

Spędziłam dwa dni nie ruszając się z domu i nadrobiłam wszystkie zaległości. Do tego zrobiła się wiosna smile I chociaż dzisiaj mam poziom energii nawet nie zerowy, ale na minusie, najbliższe dni widzę bardzo optymistycznie. Wreszcie mam warunki, żeby "wziąć się za siebie". Nic nade mną nie wisi i nie zamierzam na razie dokładać sobie nowych spraw. Dziś pierwszy wiosenny długi spacer, a wieczorem trochę poćwiczę.

Offline

 

#13 2010-05-19 15:07:01

may
PROaktywny ;)
Zarejestrowany: 2008-05-04
Posty: 306

Re: Ładowanie akumulatorów

Dużo czasu minęło od mojego ostatniego wpisu, jednak działo się mnóstwo pozytywnych rzeczy. Moja lista zaległości jest praktycznie wyczyszczona, pozałatwiałam wszystkie sprawy, które leżały od roku albo których bałam się ruszyć. Teraz wydaje się to śmieszne, jak łatwo poszły. Zwłaszcza te, gdzie potrzebna mi była współpraca innych ludzi, o którą bałam się prosić. A wyszło na to, że nie ma problemu.

Staram się dbać o siebie bardziej, dużo więcej się ruszam, nie obżeram się niepotrzebnie wink I już zdecydowanie czuję się lepiej, chociaż czasem jest ciężko utrzymać się w postanowieniach. Okazuje się, że najlepiej przeciwko jedzeniu na mieście czy kupowaniu słodyczy i innych takich zgubnych nawykóW najlepiej działa motywacja finansowa. Bardzo konsekwentnie oszczędzam na mieszkanie smile Udaje mi się też wreszczcie konsekwentnie notować wydatki, co bardzo pomaga - dobrze mieć rozeznanie, ile na co wydaliśmy, zwłaszcza jeśli mamy z moim chłopakiem budżety "własne" i "wspólne"

Ostatnio mam szczególny zapał do urządzania mieszkania, generalnych porządków, kupowania mebli... smile Znalazłam na to sporo energii i widać efekty. Zrobiło się przyjemniej i wygodniej. Zaczęliśmy też w końcu myśleć o zakupieniu jakiegoś zwierzaka smile

Trochę gorzej wygląda sytuacja w pracy, nawał obowiązków, nie najlepsze relacje, nerwowa atmosfera, ale dużo w tym mojej winy, mocno zaniedbałam tą dziedzinę życia. Mam trochę mocnych postanowień poprawy wink A jesienią zakładam firmę smile Ale "po godzinach".

Offline

 

#14 2010-05-23 21:49:56

deon
Administrator
Od: Warszawa
Zarejestrowany: 2007-11-17
Posty: 996
Serwis

Re: Ładowanie akumulatorów

Mam nadzieję, ze kiedyś zdradzisz co za firma smile


Go! Cabbage go! Just do it!

Offline

 

#15 2010-06-01 15:41:28

may
PROaktywny ;)
Zarejestrowany: 2008-05-04
Posty: 306

Re: Ładowanie akumulatorów

Wiem już, skąd się wzięło przekonanie, że człowiek, który ma dużo zajęć, jest w stanie zrobić o wiele więcej w swoim „wolnym czasie” niż człowiek, który nie jest tak obłożony pracą. Człowiek zajęty automatycznie ma plan. Jego obowiązki same go dla niego tworzą. A dzień bez planu to dzień stracony, o czym przekonałam się wczoraj. Wolne popołudnie w zasadzie przesiedziane, oprócz tych rzeczy, które miałam na wczoraj zaplanowane. A poza tym za nic nie chciało mi się wziąć i co chwila nie wiedząc już w co kliknąć na komputerze odpalałam sapera, tylko po to, żeby go za chwilę wyłączyć, bo to bez sensu.

Dlatego na dzisiaj mam już wyznaczone najważniejsze rzeczy, które muszę zrobić w domu. Wolne popołudnia, których tak mi brakowało, nie mogą być zmarnowane smile Bo nie ma to nic wspólnego z wypoczynkiem.

No i zaczyna się nowy miesiąc, a z nim nowe postanowienie z mojej listy.

@deon: firma będzie edukacyjna smile ale z mojej działki, tj. matmy

Offline

 

#16 2010-08-23 15:17:40

may
PROaktywny ;)
Zarejestrowany: 2008-05-04
Posty: 306

Re: Ładowanie akumulatorów

Dawno nic nie napisałam, bo nie wiedziałam, jak się za to zabrać. Jak się przyznać, że się nie udało. Ogólnie dzieje się bardzo dużo pozytywnych rzeczy, dużo udało mi się osiągnąć, moje życie nabrało dużego rozpędu. Kupujemy mieszkanie! Wreszcie, a dla nas to wielki i niełatwy do osiągnięcia cel. Ale nagle z etapu marzeń przeszliśmy do etapu oglądania mieszkań smile Jestem naprawdę szczęśliwa i chociaż już po drodze pojawiają się niełatwe do rozstrzygnięcia różnice zdań, to wiem, że w końcu znajdziemy coś, co nas oboje zachwyci i że to będzie "miejsce na ziemi" dla nas jako pary i każdego z nas osobno również.

Ale nie zmienia to faktu, że mój plan ładowania akumulatorów na ten rok zawaliłam. Nie udało mi się wytrzymać z żadnym z nawyków dłużej niż kilka dni. Z tymi, które wymagają wysiłku - dlatego, że mi się nie chciało. Z tymi, które go nie wymagają - bo zapominałam. Czy ktoś znalazł jakiś działający sposób na zapominanie o nawykach, które chcemy sobie wyrobić? U mnie zawsze stare przyzwyczajenie bierze górę i już w windzie sobie przypomniam, że miałam chodzić po schodach...

Dopiero dzisiaj zaczęłam z sierpniowym postanowieniem, a jest już 23. Ale jest tylko jedno dobre rozwiązanie - jutro też postarać się pamietać. Dlatego już teraz ustawiam budzik na 5:30, żeby mieć rano dodatkowe pół godziny na ćwiczenia. I jak rano się zdziwię, czemu tak wcześnie i co z tym czasem zrobić, to może uda mi się sobie przypomnieć wink

Trzymajcie za mnie kciuki. Bo efekt już jest. Po dzisiejszym poranku czuję się fantastycznie, wreszcie mam przyzwoitą ilość energii. Co ciekawe, spacery (a raczej dość szybkie marsze wink) do pracy tak nie działają. Spróbuję jeszcze opcji połączenia ćwiczeń z chodzeniem i napiszę, jaki efekt.

A póki co trzymajcie za mnie kciuki i przywołujcie mnie do porządku, proszę smile

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson